TRASA WYPRAWY
Nasza trasa badawcza po Beskidzie Niskim, będzie obejmowała wioski, które związane są z przetwórstwem drewna, rzeźbiarstwem w drewnie, cmentarzami powojennymi rozmieszczonymi w lasach oraz miejscowościami, w których zachowało się drewniane budownictwo łemkowskie.
Nasza trasa badawcza po Beskidzie Niskim, będzie obejmowała wioski, które związane są z przetwórstwem drewna, rzeźbiarstwem w drewnie, cmentarzami powojennymi rozmieszczonymi w lasach oraz miejscowościami, w których zachowało się drewniane budownictwo łemkowskie.
Trasę zaczniemy 12.09.2011 we wsi Bałucianka a skończymy 17.09.2011 w Gorlicach (patrz mapka poniżej)
Liliana Lipińska
Na cerkiewnym szlaku
12 września 2011
W końcu nadszedł wyczekiwany od kilku tygodni wyjazd. Wyjazd w Beskid Niski, do dzikiej puszczy, w której zaciszu znajdują się cerkwie i połemkowskie cmentarze. Gdzie u podnóża gór, w dolinach, ciągną się długie, zapomniane przez wszystkich wioski. Wyjazd, podczas którego miałam poznać ciekawych ludzi, rozmawiać z nimi i poznać historię.
Długą niedzielę zastąpił w końcu poniedziałkowy poranek. Świeżych bułek nie było jeszcze o 3 w nocy, o czym zapewniała pani z supermarketu pobliskiego, na szczęście o 5 już tak. Kończyłam robić kanapki, gdy Ann napisała, że zapomniała swoich w lodówce.
Autobus przyjechał punktualnie. Rozłożywszy się wygodnie, wykradłyśmy dla siebie jeszcze kilka godzin snu. Budząc się niektórych miasteczkach.
'
Bochnia…
…Tarnów….
…. ….. …. Jasło…. …. …. …
W końcu Krosno.
Piękna pogoda sprawiła, że aż chciało się pójść i natychmiast rozpocząć nasze badania, z ukrycia, by nie wystraszyć co poniektórych.Zaraz po wyjściu zaczepił nas pan, pnący się po szczeblach kariery w Krakowie i Kazachstanie, zmuszając do obejrzenia stepów tego drugiego. Pierwsze skojarzenie po usłyszeniu Krosno to oczywiście szkło, kieliszki, talerze itp. Okazało się jednak, że miasteczko tętni życiem. Wczoraj na rynku budowali bungalowy przy dźwiękach bębnów afrykańskich. Dziś oglądałyśmy plakaty dotyczące zbliżających się imprez we wrześniu i październiku.
W drodze na rynek trafiłyśmy do budynku Regionalnego Centrum Kultur Pogranicza. Miejsca, gdzie mieszkańcy miasta i turyści mogą obcować z szeroko pojętą kulturą. Uwagę przykuł plakat zapraszający na wystawę fotografii Jána Zahornackýego. Artysta od lat mieszkający w Koszycach zajmuje się głównie pejzażem. W niezwykle plastyczny sposób ukazując otaczający nas świat. To nie jedyna wystawa, którą można obecnie oglądać. Warto zatrzymać się dłużej przy dziełach Bruno Fediego i Urszuli Gortat.
Ilość wystaw znajdujących się w Centrum bardzo nas zaskoczyła. Niesamowite zdjęcia Węgra, Istvána Vargi, sprawiają, że każdy zatrzymuje się na dłużej, przy co najmniej jednym zdjęciu. Przepiękny krajobraz i niesamowite ujęcia drzew. Pojedyncze, lasy i niesamowite obrazy odbite w wodzie.
Będąc w Krośnie warto zajrzeć na Stary Cmentarz, który powstał około 1786 roku. Spoczywają na nim najznamienitsze osoby związane z miastem i najbliższą okolicą- architekci, wojskowi, artyści, księża, urzędnicy. Cmentarz został zamknięty ostatecznie po wojnie, w 1954 roku. Opuszczony, zarośnięty. Z nagrobkami, które były świadkami historii- szacuje się, że najstarszy pochodzi z 1839 roku. To obelisk Antoniego i Karoliny Schaytterów.
Lubię cmentarze. Szczególnie takie dzikie, zamknięte. Chodzisz alejkami, spoglądając na nagrobki. To czas przemyśleń, wspomnień. Rozliczenia z tym, co było, co powinniśmy zrobić. Zastanowienia nad życiem.
- Widzisz te drzewa? Im bardziej pogmatwane było czyjeś życie, tym bardziej powyginane i nienaturalne jest drzewo. Patrz na to. Takiego jeszcze nigdy nie widziałam. Albo to.
A moją uwagę przyciągnął pomnik z prześlicznym Aniołkiem. I Krzyże. Kamienne. Ale wymodelowane jak konary.
Urokliwy krośnieński ryneczek to idealne miejsce dla osoby szukającej chwili refleksji i wytchnienia. Siedząc w jednym z okolicznych ogródków lub ławeczce warto wsłuchać się w grany codziennie hejnał. Dla turysty, przechadzającego się wąskimi, brukowanymi ulicami, podziwiającego przepiękny gotycki kościół Nawiedzenia N.P. Marii, którym opiekują się obecnie franciszkanie. Część prezbiterium datuje się na koniec XIII wieku. W nim także znajduje się Słynący cudami obraz Matki Boskiej Murkowej. Nieopodal rynku znajduje się też fragment murów obronnych, wybudowanych jeszcze przez Kazimierza Wielkiego. Nie zajrzałyśmy niestety do Muzeum Podkarpackiego. Coś jest z poniedziałkami, że większość placówek tego typu jest nieczynna. Wstąpiłyśmy więc do siedziby Cechu Rzemiosł Różnych, licząc na styczność z rzadkimi już dziedzinami rzemiosła. Okazało się jednak, iż obecnie nie należy do niego żaden szewc, o innych, niespotykanych obecnie zawodach, nawet nie wspominając.
- Obecnie, młodzi niechętnie przejmują praktyki po rodzicach. Nasz cech skupia fryzjerów, cukierników, piekarzy. Krawców i szewców już nie ma, bo wszystko z Chin teraz sprowadzają.
To urokliwe miasteczko można odwiedzić jadąc na południe z Krosna. Wsiadłyśmy więc w autobus, który zabierał też okoliczną młodzież, po skończonych zajęciach w szkole. Górki za oknem oznajmiały, że to już tu. Beskid powitał nas piękną, iście letnią pogodą.
Po ulokowaniu się w pokoju, wyruszyłyśmy więc na poszukiwanie osób z ciekawymi opowieściami. Już na rynku trafiłyśmy na dwumetrowego niedźwiedzia wyrzeźbionego w drewnie. Nie mogąc przejść obojętnie, poświęciłyśmy mu całą sesję zdjęciową. Niedźwiedź pilnuje wejścia do ratusza.
- Czytałam, że tutaj jest synagoga. Musimy koniecznie ją odwiedzić.
Synagoga była. Teraz pozostały już tylko mury i zarastające je dzikie krzewy. Od pani pracującej w Galerii Sztuki Ludowej dowiedziałyśmy się, iż jest ona obecnie głównym tematem sporów między mieszkańcami miasta a hrabią, starającym się odzyskać utracone mienie. Lokalni aktywiści założyli nawet stowarzyszenie, którego zadaniem będzie ochrona i dbałość o lokalne zabytki. Ich ostatnią inicjatywą jest właśnie walka o pozostałości po synagodze.
Jedna z atrakcji przyciągająca turystów, to Złota Studzienka św. Jana z Dukli. Kierując się na szlak, podziwiałyśmy lokalne drewniane chaty i przydrożne kaplice. Kolejna sesja zdjęciowa była nad Jasiołką, która mija się wchodząc do Rezerwatu 1000- lecia Na Górze Cerowej.
