12 września 2011
W końcu nadszedł wyczekiwany od kilku tygodni wyjazd. Wyjazd w Beskid Niski, do dzikiej puszczy, w której zaciszu znajdują się cerkwie i połemkowskie cmentarze. Gdzie u podnóża gór, w dolinach, ciągną się długie, zapomniane przez wszystkich wioski. Wyjazd, podczas którego miałam poznać ciekawych ludzi, rozmawiać z nimi i poznać historię.
Długą niedzielę zastąpił w końcu poniedziałkowy poranek. Świeżych bułek nie było jeszcze o 3 w nocy, o czym zapewniała pani z supermarketu pobliskiego, na szczęście o 5 już tak. Kończyłam robić kanapki, gdy Ann napisała, że zapomniała swoich w lodówce.
więcej na- Beskid Niski- dziennik wyprawy (w: strony)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz