Do kogo należą te wszystkie lasy?
mieszkaniec Zyndranowej (38 l.): kiedyś te lasy należały do Łemków. Po akcji "Wisła" zabrało nam je Państwo Polskie.
I nie staraliście się ich odzyskać?
Udało się 1 ha odzyskać, ale dla tych wysiedlonych jest trudniej...W 2000r. Paweł Smoleński opublikował w Magazynie Gazety Wyborczej artykuł pt.: "Łemko nie może bez lasów". Zamieścił w nim kilka świadectw dawnych mieszkańców Beskidu Niskiego.
Kaszczak: - Chodzilim boso, chrust zebrany, czyściutko, trawka aż miło. Idź pan teraz, nogi pokłujesz. Gdybym miał swoje pięć hektarów i dwa udziały w gromadzkim lesie, kupione jeszcze za dolary, co dziaduś z Ameryki przywiózł, chodziłbyś pan na boso.
Czuchta: - Tatuś opowiadał, że gdy w dziewięćsetnym budował chałupę, kupił od hrabiny Krzywińskiej pięć jodeł po pięć dolarów sztuka, swojego nie ciął, choć mielim dość. A w trzydziestym dziewiątym przyszedł do niego Żyd Oliner, co miał w Zdyni tartak. Mówi tatusiowi: sprzedaj, sąsiedzie, choćby te z suchymi czubkami. Tatuś: na co mi twoje pieniądze, wojna idzie. Żyd: dam dolarów, dam złota. Tatuś nie sprzedał, bo się lasem cieszył.
Tuż przed wysiedleniem poszli my do buka, czterech chłopów większych niż ja by go nie objęło; tatuś czuł, że trzeba się żegnać. Jeszcze jak wrócilim, górale zwozili z gór jodły, co po jednej na całą ciężarówkę brali. Drwale mówili: patrzcie, ostatnie rusinki wiozą. Dziś jodły są, ale marne jak dychawiczny dzieciak.
Czuchta: - Napisali my list jako zdyński Front Jedności Narodu, nie czekali nawet na odpowiedź, i jazda do KC. W KC nie chcą przyjąć, to zagrozilim, że zrobimy konferencję na ulicy, dziennikarzy sprosimy. To wysłali nas do premiera Jaroszewicza.
Siedli my u niego w konferencyjnej, na stole mikrofony, przyjął nas premierowy sekretarz. Zawołał kobietę, która załatwiła lasy dla Bartnego. Obiecała, że i nam załatwi.
Kaszczak: - Wnet po naszej delegacji miała do Zdyni zjechać komisja. Ale wysłali pismo, że czasu nie mają, to my znów do Warszawy. Weszlim do tego samego pałacu, do kobiety, która obiecała. Ona w płacz: puknijcie się chłopy, nic nie zrobię, za te wasze lasy zwolnić mnie chcą.
Jeśli muszą coś z zachodnim lasem zrobić, niech dają zabużakom, też we wojnę wytracili wszystko. U nas każde drzewko znajome, każde ma imię, bo drzewo jak człowiek. Ja chcę moje, tam pod wierchami, gdzie niebo się chowa.
(http://www.lemko.org/gazeta/lasy.html)
Czy udało się Panu odzyskać las?
mieszkaniec Zyndranowej (83 l.)- Ja nic nie pamiętam. Tatuś się starał po wojnie. Jeździł do Warszawy i udało mu się odzyskać.
A jak wtedy dojeżdżał do Warszawy? Przecież to z 10 godzin musiało trwać?
Nie wiem. Chyba jechał PKS-em do Rzeszowa,a później wojskowym samolotem
Ja też byłem w wojsku. Nawet służyłem w Krakowie, w Pychowicach, zaraz przy bursie studenckiej, to widziałem jak studenci uczą się do późna. Ale 2,7 ha lasów udało nam się odzyskać.
Przy każdym domu na dawnej Łemkowszczyźnie widać poukładane stosy drewna...
Kupuje Pan to drewno?
były drwal z Zyndranowej: Pani, no pewno. 17 lat pracowałem w tych lasach i wtedy drzewo miałem za darmo. Wysiadł mi kręgosłup, pracowaliśmy zimą w śniegu po pas i teraz jestem na rencie.
A od kogo kupuje Pan drewno?
Od Państwówki. Ostatnio kupiłem 30m. Ale co to jest...? i drzewo drożeje. Nie stać nas.
A wy tylko drzewem palicie?
No nasz piec wszystko pali. Ale drzewo najbliżej. Wszystko na drzewie, gotujemy, grzejemy.
A czy miejscowi pracują jeszcze w lesie?
Nie. Teraz ogłaszają przetarg i ta firma, która zrobi najtaniej to zatrudniają, np. z Dukli. Kiedyś dwóch chłopaków z Zyndranowej po kursie zatrudnili to za mało pracoali i ich wyrzucili. Teraz niklt z miejscowych tam nie pracuje.
A dużo te lasy warte?
Pani...pewnie, że dużo. Około 5 mld rocznie wycinają. Ale nie patrzą jak tną. Tną wszystko, w rzędzie: buki, lipy. Nie ważne czy drzewo opałowe, czy budowlane, czy okres lęgów, czy nie- tną, by zarobić. Przykro, ale co zrobić.
A podkradacie to drzewo leżące tutaj?
A co zrobić? Leży, to wezmę i potnę sobie, bo mam maszynę i nie zauważą. Mieszkasz przy lesie, oni tną a ty nie możesz... to my mieszkamy przy tym lesie a nie oni.
To znaczy, że macie większe prawo do tego lasu, niż Państwo?
Pani, prawo nie prawo? my tu mieszkamy, to były nasze lasy. Odebrano je nam. I teraz jak mamy żyć? bez drzewa?
Anna Hackiewicz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz